Zdumiewające doniesienia ws. decyzji USA. "Wiadomość leżała u generała"
Dowódca amerykańskich sił lądowych Christopher LaNeve potwierdził, że Pentagon anulował wysłanie do Polski pancernej brygadowej grupy bojowej. Chodzi o około 4 tys. żołnierzy oraz sprzęt wojskowy, które miały trafić na wschodnią flankę NATO w ramach dziewięciomiesięcznej rotacji. Co ważne, jeszcze w środę przedstawiciele polskiego rządu odnosząc się do doniesień medialnych w tej sprawie przekonywali publicznie, że sprawa nie dotyczy Polski. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał, że chodzi jedynie o "zapowiadaną wcześniej zmianę obecności części sił zbrojnych USA w Europie", a jego zastępca w resorcie Cezary Tomczyk twierdził, że doniesienia dotyczą Niemiec, nie Polski.
Paraliż informacyjny w wojsku. Wiadomość od Amerykanów ws. żołnierzy ugrzęzła u gen. Kukuły
Kulisy zamieszania wokół tej sprawy ujawnia Onet. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że polskie władze były kompletnie zaskoczone decyzją Amerykanów. Dowiedziały się o niej z mediów, choć jak się okazuje, wcale nie musieli.
"(...) jak się dowiadujemy, w tym samym czasie, kiedy Pentagon informował dowódców swojej 2. Brygady Pancernej, że na razie nie lecą do Polski, lakoniczna informacja na ten temat trafiła również do szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesława Kukuły" – czytamy. Portal zapewnia, że potwierdził ten fakt w trzech niezależnych od siebie źródłach wojskowych z bezpośredniego otoczenia szefa sztabu. Wiadomość od Amerykanów miała zostać wysłana w poniedziałek lub we wtorek poprzez niejawny system łączności dedykowany do kontaktów z sojusznikami.
Skąd zatem zaskoczenie? Wiadomość ugrzęzła w poczcie gen. Kukuły. – W sztabie generalnym funkcjonuje tzw. zagraniczna kancelaria tajna. Na komputery, które się tam znajdują, przychodzą informacje od sojuszników. Następnie są one rejestrowane w kancelarii tajnej, a potem drukowane na papier. W takiej formie trafiają na biurko szefa sztabu albo do jego zastępcy. Oni to czytają i dekretują. Dopiero wtedy informacje idą w dół do zarządów – wyjaśnił w rozmowie z Onetem wysoki rangą wojskowy.
– Szef sztabu poinformował zarządy dopiero w środę. Materiał od Amerykanów wszedł więc do sztabu, ale leżał u gen. Kukuły, który musi wszystko osobiście autoryzować — czy to jest jadłospis z Brukseli, czy wycofanie wojsk amerykańskich z Polski. Obie informacje tak samo czekają, aż je rozpatrzy – dodał kolejny wojskowy.
SGWP zaprzecza
Doniesieniom tym stanowczo zaprzeczył rzecznik prasowy Sztabu Generalnego Wojska Polskiego pułkownik Marek Pietrzak. Oświadczył on, że żadne informacje dotyczące wstrzymania rotacji sił amerykańskich nie wpłynęły w poniedziałek do SG i zalecił dziennikarzom zmianę informatorów.
Wersję tę potwierdzają jednak wysoką rangą oficerowie.